Licznik odwiedzin: 65730
Z kraju i ze świata      
   

2020-05-09 JESZCZE RAZ O DĘBACH I WIERZBACH Z ROGALIŃSKICH ŁĘGÓW

Zarząd Sekcji Drzew Pomnikowych PTD

Żywokoły wierzbowe nie mają wiele wspólnego z pomnikami przyrody, ale te z Rogalina, o których pisaliśmy w kwietniu, stykają się niemal dosłownie z pomnikowymi dębami - i stąd nasze nimi zainteresowanie. Rozmnażanie roślin przez ukorzenianie pędów jest metodą stosowaną od niepamiętnych czasów. Jej wynalazcą był, być może, jaskiniowiec, który przy wejściu do swej siedziby zostawił wierzbowy kołek i… o nim zapomniał. A kołek po jakimś czasie wypuścił korzenie i zazielenił się. Natomiast jaskiniowcy, wbrew potocznej opinii, potrafili myśleć, obserwować i wyciągać wnioski. Ta stara, prosta i tania metoda rozmnażania jest w powszechnym użyciu do dzisiaj. Żywokoły stosują wszyscy - szkółkarze, ogrodnicy, leśnicy i kto tylko ma ochotę. Podobnie stało się na rogalińskich łęgach. Wierzbowe żywokoły starannie dobrano i posadzono. Wszystko zrobiono dobrze z jednym wyjątkiem – wyborem miejsca posadzenia. Decyzja o poprowadzeniu długiego, prostego szpaleru pod okapem wielowiekowych dębów była co najmniej dziwna, jeśli nie fatalna. Taką opinię wyraża dużo osób, które znają rogalińskie łęgi, a szpaler obejrzały zarówno na zdjęciach, jak i w naturze. To, że pomysłodawca szpaleru, spółka „Majątek Rogalin” postanowiła właśnie w ten sposób zaznaczyć swoje granice może dziwić, ale miała do tego prawo, szczególnie po uzyskaniu akceptacji ze strony Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego – instytucji sprawującej pieczę nad krajobrazem, na terenach objętych tą formą ochrony przyrody w Wielkopolsce. Argumenty, które Zespół przedstawił w uzasadnieniu akceptacji są jednak mało przekonujące i sprawiają wrażenie dorabianych na siłę. Na internetowej stronie wymienionej instytucji czytamy m.in.:

Wybraliśmy wierzby, bowiem są symbolem krajobrazu Wielkopolski.
Wierzby ogławiane są symboliczne dla wielu regionów Polski, ale z pewnością nie dla Rogalina. Rogalin to dęby!

Wyznaczały drogi, chroniły przed zalewaniem pola i łąki…
Wierzbowy szpaler posadzono wzdłuż granicy, na której drogi nigdy nie było, a wierzby nie chronią nadwarciańskich łąk przed zalewaniem. Czyżby łąki nadwarciańskie były zagrożone od zalewania? Przecież łąki i inne ekosystemy nadrzeczne wymagają okresowych zalewów, dzięki nim utrzymują swoją specyfikę. Najważniejszym dla nich zagrożeniem jest zjawisko odwrotne – od wielu lat dotkliwy brak zalewów i susza w dolinie Warty.

…są jednym z ulubionych miejsc gniazdowania wielu gatunków ptaków, w tym dudka i pójdźki. Stanowią też siedlisko dla ginącego gatunku – pachnicy dębowej…
Pachnica zasiedla chętnie różne gatunki drzew, nie tylko wierzby. Są rejony, gdzie najwięcej jest jej na „herbowych” dębach lub lipach. Nie trzeba być ani ornitologiem, ani entomologiem, aby wiedzieć, że dudek i pachnica dębowa poszukują starych dziuplastych drzew, a nie żywokołów. Powstanie dziupli to kwestia przynajmniej kilkudziesięciu lat i trudno w tej sytuacji prosić ptaki i owady o cierpliwość i wyrozumiałość, do czego namawia nas ZPKWW.

Przy takiej argumentacji zachodzi obawa, że to właśnie bieg czasu jest obecnie dla Parku najważniejszy, i to on spowoduję, że rogaliński krajobraz zmieni się samoistnie, fotograficy zapomną o „Orle”, turyści o dębach, a na łęgach zapanuje święty spokój. Mamy jednak nadzieję, że tak się nie stanie. Ostatnie wydarzenie wywołało dyskusję, która tematycznie wybiega dużo dalej niż sprawa szpaleru. Pytania, jakie w niej padają, nie są nowe, ale obecnie mają szansę zabrzmieć głośniej i powinny doczekać się rzeczowych odpowiedzi.

Dla członków Sekcji Drzew Pomnikowych PTD jest to okazja, aby na szerszym forum poruszyć kilka spraw dotyczących ochrony rogalińskich dębów. Chodzi o zjawiska, które w dużym stopniu przyczyniają się do degradacji łęgów i zmniejszania dębowej populacji. Skala tych zjawisk rośnie, a działań zapobiegawczych w terenie nie widać. Posadzenie wierzbowego szpaleru trudno za takie działanie uznać.

W opinii zainteresowanych bardzo żywo losem dębów fotografików, biegnący między drzewami, prosty jak strzelił szpaler, pełni rolę destrukcyjną. Jest on dysonansem, który niszczy krajobraz łęgów. Więcej na ten temat można przeczytać klikając na linki zamieszczone na końcu notatki. Z kolei my, jako członkowie Towarzystwa Dendrologicznego, chcielibyśmy zwrócić uwagę bardziej na zagrożenia w aspekcie przyrodniczym. Dotyczą one zjawisk, których ograniczenie lub eliminacja leżą w gestii Parku Krajobrazowego i Majątku Rogalin. Oto ich lista:

  • Narastający od lat ruch samochodowy. Łęgi, szczególnie w dni wolne od pracy, są rozjeżdżane samochodami
  • Na łęgach, szczególnie na obszarze prywatnych łąk, od lat trwa likwidacja oczek i cieków wodnych
  • Prowadzenie prac hydrologicznych i melioracyjnych, w efekcie których następuje osuszenie terenu
  • Brak nasadzeń dębów i brak warunków do naturalnego odnawiania się jakichkolwiek gatunków drzew. Powodem jest totalne wykaszanie roślin, aż po krawędzie pni drzew i systematyczne ugniatanie gruntu pogarszające właściwości fizyczne gleb.
  • Brak zabezpieczeń miejsc, gdzie dęby odnawiają się w sposób naturalny
  • Rozkradanie powalonych drzew
  • Zaśmiecanie łęgów

Kierownictwo Parku zna te problemy, część z nich wymienia w opublikowanym ostatnio oświadczeniu i zapowiada podjęcie, w niedalekiej przyszłości, stosownych kroków. Jako najbardziej groźne dla łęgów zjawisko podaje się zmianę reżimu wodnego Warty i przesuszenie jej doliny. I tu nasuwają się konkretne pytania – jak dopuszczono na łęgach do wykonania prac hydrologicznych i melioracyjnych, których efektem jest odprowadzenie resztek wody do rzeki? Dotyczy to zarówno terenów prywatnych, jak i zarządzanych przez Spółkę. Dlaczego ZPKWW nie reaguje stanowczo na likwidowanie oczek i zastoisk wodnych na prywatnych łąkach? Ten proceder trwa od lat, a realizowany jest za przez nawożenie śmieci, gruzu, różnych odpadów et cetera. Nie do końca prawdziwe jest, zawarte w oświadczeniu, stwierdzenie o braku odnowień naturalnych. Na przykład w pobliżu sławnego Orła można, jeśli się zechce, znaleźć bez trudu siewki dębów, które po roku lub dwóch giną podczas koszenia traw.

Wrzawę, jaka podniosła się ostatnio wokół rogalińskich łęgów, powinniśmy traktować jako przysłowiowy ostatni dzwonek do podjęcia skutecznych działań dla ochrony i zachowania tego miejsca. Dotyczy to wszystkich zaineresowanych, zarówno tych, którzy zobowiązani są do działań zawodowo, jak również tych, którzy czują taką potrzebę w swoim sercu. To wspólny cel.

Słowa o perle wielkopolskiej przyrody, o wyjątkowości na europejską skalę, o miejscu magicznym, powtarzane są w takich momentach jak mantra. Co znaczą one dla Dębów? Nic, jeśli nie idą za nimi konkretne czyny.

Pozostaje nam wierzyć, że za sprawą nieszczęsnych żywokołów wyrośnie jednak coś większego i dobrego dla Rogalińskich Dębów, a nie tylko ładne, ale pospolite wierzby.

Zarząd Sekcji Drzew Pomnikowych PTD

Afera w Rogalińskim Parku Krajobrazowym. Miłośnicy twierdzą, że nasadzenia popsuły krajobraz.
Wyrok na słynne dęby na łęgach rogalińskich
Łęgi Rogalińskie zostały zniszczone

2020-05-09
2020-05-09
Rozjeżdżanie łęgów. Fot. Krzysztof Borkowski.

2020-05-09
2020-05-09
Likwidacja oczek wodnych. Fot. Krzysztof Borkowski.

2020-05-09
Pogłębione ujście z rozlewiska do Warty. Fot. Krzysztof Borkowski.

2020-05-09
Osuszony ciek wodny. Fot. Krzysztof Borkowski.

2020-05-09
Dębowa samosiejka w pobliżu „Orła”. Fot. Krzysztof Borkowski.

2020-05-09
2020-05-09
Rozkradanie dębów. Fot. Krzysztof Borkowski.

2020-05-09
Wysypiska śmieci. Fot. Krzysztof Borkowski.

2020-05-09
Polna droga z Rogalina do Rogalinka, dobre miejsce na wierzby ogławiane. Fot. Krzysztof Borkowski.

2020-05-09
Dęby na rogalińskich łęgach, w głębi sylwetka Orła. Ochrona Przyrody 1928 r.

Wstecz